Efektywność

Jak mądrze wybierać rozwiązania e-learningowe – przewodnik dla HR i L&D | Gotowe szkolenia e-learningowe

Gracjan Siudziński
9
min czytania
Zanim porównasz gotowe szkolenia e-learningowe, nazwij to, czego naprawdę potrzebuje Twoja organizacja.

Gotowe szkolenie e-learningowe wydaje się bezpiecznym wyborem. Temat jest określony, kurs już istnieje, a wdrożenie zapowiada się szybciej niż przy rozwiązaniu tworzonym od zera. Z perspektywy osoby, która odpowiada za rozwój pracowników, może to wyglądać jak rozsądna i uporządkowana decyzja.

A jednak właśnie tu pojawia się pewna pułapka. Łatwo kupić kurs, trudniej wybrać taki, który okaże się naprawdę przydatny po wdrożeniu.

Różnica niby niewielka, ale odczuwalna. Jeden kurs będzie tylko poprawnym produktem. Drugi stanie się wsparciem dla pracownika i organizacji. Na etapie opisu oferty oba mogą wyglądać podobnie. Rozbieżności wychodzą na jaw dopiero wtedy, gdy ktoś siada do kursu, a dział HR albo L&D próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to był dobry wybór.

Nie chodzi więc wyłącznie o temat, czas trwania czy cenę. To oczywiście ważne, ale niewystarczające. Znacznie więcej zależy od tego, czy kurs porządkuje wiedzę, ułatwia podejmowanie właściwych decyzji, pasuje do warunków pracy odbiorcy i nie dokłada organizacji nowych trudności.

Dlatego dobrze patrzeć na gotowe szkolenia trochę inaczej niż na katalog produktów. Lepiej potraktować je jak narzędzia, które mają coś zmienić: sposób myślenia, sposób działania albo poziom pewności w konkretnej sytuacji.

Sama lista tematów jeszcze o niczym nie świadczy

Jednym z częstszych błędów jest ocenianie szkolenia na podstawie tego, czy „zawiera wszystkie ważne zagadnienia”. Taki odruch jest zrozumiały. W końcu najłatwiej porównać zakres: ten kurs ma pięć modułów, tamten siedem, ten obejmuje trzy obszary, tamten sześć. Problem polega na tym, że pełna lista tematów nie mówi jeszcze wiele o wartości całości.

Kurs może być kompletny na papierze, a jednocześnie mało przydatny w użyciu. Może zawierać wszystko, co trzeba, i nadal nie pomagać zrozumieć, co jest naprawdę ważne, gdzie pojawia się ryzyko i jak przełożyć wiedzę na działanie.

Dobre szkolenie zwykle porządkuje temat, a nie tylko go referuje. Widać w nim, że ktoś wykonał pracę selekcji. Oddzielił to, co najważniejsze, od tego, co tylko brzmi fachowo. Ułożył treść w taki sposób, żeby odbiorca nie tylko „przeszedł przez materiał”, ale wiedział, co ma z nim zrobić.

To szczególnie ważne tam, gdzie kurs dotyczy odpowiedzialności, standardów, bezpieczeństwa albo powtarzalnych decyzji podejmowanych w pracy. W takich obszarach nie wystarczy przekazać wiedzy. Trzeba jeszcze pomóc ją sensownie osadzić.

Warto patrzeć nie tylko na to, czego szkolenie uczy, ale jak uczy

Może pomyślisz: dobrze, ale przecież gotowe szkolenie z definicji ma pewne ograniczenia. Nie da się w nim wszystkiego dopasować do mojej organizacji, mojego języka, moich przykładów. To prawda. Tyle że gotowy kurs nadal może być dobrze albo źle zaprojektowany.

Różnica najczęściej ujawnia się w sposobie prowadzenia odbiorcy.

Jedne szkolenia działają jak elektroniczna wersja instrukcji. Pokazują informacje, czasem w estetycznej formie, po czym sprawdzają, czy ktoś coś zapamiętał. Inne idą krok dalej. Pomagają zrozumieć sens, pokazują kontekst, prowadzą przez typowe błędy, zmuszają do chwili namysłu. Nie po to, żeby wyglądać atrakcyjniej, tylko po to, żeby później łatwiej odnaleźć się w konkretnej sytuacji.

To właśnie tu forma przestaje być ozdobą, a staje się częścią metody.

Czasem większą wartość ma jeden dobrze pokazany przykład niż seria efektownych, ale pustych aktywności. Jeśli po kilku minutach odbiorca zaczyna rozumieć, z czego wynikają właściwe decyzje, to znaczy, że ktoś myślał o procesie uczenia, a nie tylko o estetyce ekranu.

Angażujące nie znaczy skuteczne

To słowo pojawia się dziś bardzo często. Szkolenie ma być angażujące. Problem w tym, że angażujące może znaczyć wszystko i nic.

Bo czy angażuje nas to, że trzeba dużo klikać? Że coś się rusza na ekranie? Że test ma nietypową formę? Niekoniecznie. Czasem angażuje nas po prostu to, że treść dotyka sytuacji znanych z pracy i pokazuje je trafnie.

Dlatego przy ocenie lepiej ostrożnie podchodzić do deklaracji o atrakcyjności czy nowoczesności. Znacznie sensowniej sprawdzić, czy aktywność odbiorcy ma sens. Czy coś z niej wynika. Czy po ćwiczeniu, komentarzu albo przykładzie człowiek rzeczywiście lepiej rozumie temat.

To subtelna, ale ważna różnica. Kurs może być dynamiczny i jednocześnie powierzchowny. Może też być spokojniejszy w formie, a mimo to znacznie bardziej wartościowy.

Z perspektywy organizacji liczy się także to, co dzieje się po uruchomieniu

Na etapie wyboru łatwo skupić się na samej zawartości. Tymczasem wiele problemów zaczyna się dopiero później. Kurs jest kupiony, ale pojawiają się pytania: jak go udostępnić, jak monitorować postępy, co zobaczy administrator, czy można wrócić do przerwanego miejsca, kto pomoże w razie problemu technicznego, jak wygląda aktualizacja treści.

To nie są kwestie poboczne. Dla osoby odpowiedzialnej za rozwój pracowników bywają równie ważne jak zawartość kursu.

Dobre szkolenie to nie tylko sam materiał, ale też sposób, w jaki da się go włączyć w istniejący porządek organizacyjny. Jeśli produkt jest poprawny, ale jego obsługa okazuje się uciążliwa, cały ciężar wraca do zespołu po stronie klienta. Wtedy nawet sensowna zawartość nie rekompensuje frustracji związanej z wdrożeniem.

Trzeba więc pamiętać, że gotowy kurs nie kończy się na ekranach, które widzi użytkownik. Jego jakość częściowo ujawnia się dopiero w użyciu.

Uniwersalne nie zawsze znaczy użyteczne

To kolejny punkt, który dobrze wygląda w opisie, ale wymaga ostrożności. Szkolenie „dla wszystkich pracowników” brzmi szeroko i bezpiecznie. Tyle że im szerzej zdefiniowany odbiorca, tym większe ryzyko, że kurs będzie zbyt ogólny.

Nie chodzi o to, że każde szkolenie musi być wąskie. Chodzi raczej o proporcje. Jeśli kurs ma być wartościowy, powinien mówić językiem zrozumiałym dla konkretnego odbiorcy i uwzględniać warunki, w jakich ta osoba faktycznie pracuje.

Inaczej uczy się pracownik biurowy, inaczej osoba pracująca zmianowo, inaczej menedżer, który wraca do treści między spotkaniami. Dla jednych ważna będzie przejrzystość i możliwość szybkiego powrotu do treści. Dla innych prosty język i ograniczenie nadmiaru informacji. Jeszcze dla innych podział kursu na krótsze fragmenty, które da się przejść bez wyłączania się z bieżących zadań.

Dlatego przy ocenie dobrze mieć w głowie nie abstrakcyjnego użytkownika, ale konkretnego człowieka z własnej organizacji. Gdzie będzie korzystał z tego materiału? Ile ma czasu? Jakie ma doświadczenie? Co go najłatwiej zniechęci, a co pomoże mu przejść dalej?

To często prowadzi do trafniejszych wniosków niż sama analiza opisu produktu.

Technika i dostępność mówią więcej o jakości, niż się czasem wydaje

Bywa, że ten temat traktuje się jak końcowy załącznik do rozmowy. Najpierw treść, później forma, a na końcu „sprawy techniczne”. Tymczasem właśnie one często zdradzają, czy produkt został dopracowany.

Jeśli kurs jest nieczytelny, ma niespójny interfejs, źle działa na urządzeniu użytkownika albo utrudnia nawigację, cierpliwość kończy się bardzo szybko. I trudno się temu dziwić. Nawet dobra treść nie obroni się długo, jeśli korzystanie z niej jest męczące.

Podobnie z dostępnością. To nie jest już temat, który można traktować wyłącznie jako formalny wymóg. Dobrze przygotowane szkolenie powinno być po prostu możliwie wygodne i czytelne dla różnych użytkowników. W praktyce oznacza to lepszą strukturę, większą przejrzystość, sensowniejszy kontrast, napisy tam, gdzie są potrzebne, i mniej barier w odbiorze. Korzystają na tym nie tylko osoby ze szczególnymi potrzebami. Korzystają wszyscy.

Dobre decyzje biorą się zwykle z dobrych pytań

Nie ma jednego uniwersalnego wzoru na wybór gotowego szkolenia. Są jednak pytania, które pomagają oddzielić produkt pozornie poprawny od rozwiązania rzeczywiście wartościowego.

Nie chodzi o to, by mnożyć kryteria bez końca. Raczej o to, by przesunąć uwagę z marketingowych deklaracji na praktyczne użycie.

Zamiast zastanawiać się, czy szkolenie wygląda nowocześnie, lepiej sprawdzić, czy jego forma pomaga coś zrozumieć. Zamiast pytać, czy kurs obejmuje temat, lepiej zobaczyć, czy porządkuje go z perspektywy użytkownika. Zamiast zachwycać się hasłem „angażujące”, sensowniej ocenić, czy aktywność do czegoś prowadzi. A zamiast skupiać się wyłącznie na samym materiale, dobrze zapytać, jak to wszystko będzie działało po stronie organizacyjnej już po zakupie.

To zwykle wystarcza, by porównywać rozwiązania znacznie bardziej świadomie.

Podsumowanie

Gotowe szkolenie e-learningowe może być bardzo dobrym wyborem. Ale tylko wtedy, gdy za szybko nie pomylimy wygody zakupu z wartością samego rozwiązania.

Najlepsze decyzje w tym obszarze nie biorą się z najdłuższego opisu, największej liczby funkcji ani najbardziej efektownej prezentacji. Biorą się z umiejętności spokojnego spojrzenia na kilka podstawowych kwestii: jakość treści, sposób uczenia, dopasowanie do odbiorcy, wygodę wdrożenia i techniczną dojrzałość kursu.

Reszta jest już tylko konsekwencją dobrze ustawionej perspektywy.

Dziękujemy za wypełnienie formularza. Raport zostanie niedługo przesłany na podany adres email.
Oops! Something went wrong while submitting the form.
Dziękujemy za zapisanie się do naszego newsletter'a!
Coś poszło nie tak! Uzupełnij wymagane pola i spróbuj jeszcze raz.
">